Gdy w Oświęcimiu ferie dopiero się rozkręcały, grupa młodzieży salezjańskiej była już w drodze po wielką przygodę. Pierwszy turnus tegorocznego wyjazdu do Włoch przeszedł już do historii, zostawiając po sobie wspomnienia, których nie rozpuści nawet wiosenne słońce.
Dolomity przywitały nas w sposób królewski. Malownicze, skaliste szczyty skąpane w ostrym słońcu i nieskazitelnie błękitne niebo towarzyszyły nam niemal przez cały czas. Dla wielu z nas widok monumentalnych ścian skalnych wyrastających prosto z ośnieżonych dolin był najlepszym dowodem na kunszt „Najwyższego Architekta”.
Pierwszy wyjazd upłynął pod znakiem intensywnego szusowania. Długie, idealnie przygotowane trasy pozwalały na czerpanie czystej radości z każdego zjazdu. Nie brakowało niczego.
Początki i doskonalenie: Od szlifowania techniki na łagodniejszych stokach, po odważne zjazdy z najwyższych partii gór.
Niespodzianka z nieba: W połowie wyjazdu natura podarowała nam obfity opad białego puchu. Jazda w świeżym śniegu była dla nas dodatkowym wyzwaniem, które przyniosło masę śmiechu i radosnych upadków w miękką kołdrę.
Wyjazd z Salezjanami to jednak coś znacznie więcej niż tylko sport. Każdy dzień był okazją do budowania wspólnoty. Wspólne posiłki, rozmowy na wyciągach i wieczorne spotkania tworzyły atmosferę, której próżno szukać na komercyjnych wycieczkach.
Zgodnie z tradycją ks. Bosko, nie zabrakło czasu na chwilę refleksji. Wieczorne Msze święte pozwalały nam zatrzymać się po dniu pełnym wrażeń, podziękować za bezpieczeństwo na stoku i poczuć, że tworzymy jedną, wielką rodzinę.
Ostatni dzień szusowania przyniósł nieco nostalgii, gdy żegnaliśmy się z alpejskim krajobrazem. Wracamy do Oświęcimia zmęczeni, ale z naładowanymi akumulatorami i sercami pełnymi radości.
Pierwszy turnus postawił poprzeczkę bardzo wysoko! Dziękujemy wszystkim uczestnikom za stworzenie genialnej ekipy, a opiekunom za bezpieczne przeprowadzenie nas przez te wszystkie kilometry tras. Dziękujemy Salezjanom za organizację a w sposób szczególny ks. Krzysztofowi Papierzowi.
Dolomity, będziemy tęsknić!
Zdjęcia: ks. Krzysztof Papierz