Podczas gdy świat zwalnia w wielkopostnej zadumie, młodzież zebrała się na marcowym zjeździe Szkoły Animatora Salezjańskiego. Miniony czas stał się dla nas pustynią – miejscem nie pustki, ale trudnych refleksji, wyrzeczeń, szczególnej modlitwy, postu i skupienia, przed nadchodzącą Wielkanocą, ale i całą przyszłością związaną z byciem animatorem salezjańskim.

Pierwszy w tym roku kalendarzowym zjazd w ramach Szkoły Animatora Salezjańskiego odbywał się w dniach 6-8 marca 2026 roku. Młodzież z całej inspektorii już pierwszego dnia czekało kilka głębokich doświadczeń.

Głównym punktem naszego wspólnego wieczoru stało się słynne Misterium Męki Pańskiej na salezjańskiej scenie, które na kilkadziesiąt minut zatrzymało czas. “Co się wydarzy, gdy zabraknie Chrystusa w świecie”? Dystopijny obraz alternatywnej przyszłości Europy pogrążonej w prześladowaniu chrześcijan przeplatał się ze scenami z Ewangelii. Misterium rzuciło nas w sam środek walki o największą Miłość, o której świat zapomniał. Motyw winy, przebaczenia, cierpienia a nawet nawrócenia, nie tylko wycisnął łzy z oczu, ale i tęsknotę za Prawdą z duszy. Gdy w kulminacyjnym momencie na scenie wybrzmiały pierwsze nuty pieśni „Pan jest mocą swojego ludu…”, w sali zapadła poruszająca jedność. To właśnie tymi słowami domykaliśmy później wieczorną Adorację Najświętszego Sakramentu, podczas której w ciszy mogliśmy porozmawiać z Bogiem.

Kolejnego dnia, po sobotniej porannej Mszy Świętej, którą poprowadził ks. Franciszek Janyga, delegat ds. duszpasterstwa młodzieżowego, ruszyliśmy na zajęcia które minęły dość szybko. Nauka w takiej atmosferze stała się czystą przyjemnością. Poobiednia rekreacja przeminęła jeszcze szybciej, dając nam paliwo na dalsze godziny skupienia. O godzinie 19:30 rozpoczęło się wieczorne nabożeństwo, zakończone indywidualnym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, podczas którego wybrzmiały pieśni, dobrane do czasu Wielkiego Postu tak, by skoncentrować się na tajemnicy odkupienia i bliskości Krzyża, który powinien być dla nas jedynym pewnym drogowskazem na pustyni.

Dopełnieniem wieczoru było tradycyjne salezjańskie słówko, które przeniosło nas w czasy rewolucji francuskiej. Usłyszeliśmy krótką historię człowieka patrzącego na burzony przez rewolucjonistów kościół. Gdy jeden z nich drwiąco zapowiedział, że zniszczą wszystko, co przypomina o Bogu, starzec spokojnie wskazał na niebo i odpowiedział: “Możecie zburzyć nasze wieże i wyrzucić świece, ale nie zdołacie zgasić gwiazd – a dopóki one świecą, zawsze będą nam przypominać o Bogu”. To przesłanie zostało z nami na całą noc, przypominając, że światło wiary w sercu jest nie do zgaszenia, jeśli tylko pozwolimy mu świecić.

W niedzielny poranek, po jutrzni i wspólnym śniadaniu, kandydaci na animatorów rozeszli się na warsztaty. Podczas gdy pierwszy rok SASu zajmował się interesującymi zajęciami muzycznymi, starsi rozmawiali o przemocy i ochronie małoletnich. Oba zagadnienia przydadzą się z pewnością w posłudze animatora salezjańskiego.

Uroczysta Msza Święta, odprawiona pod przewodnictwem księdza inspektora Dariusza Bartochy, była momentem gdy wszystkie nasze przemyślenia, rozterki i wielkopostne intencje mogliśmy złożyć u stóp ołtarza. Homilia wygłoszona przez Księdza inspektora dotyczyła Ewangelii z liturgii przypadającej na tamten dzień – nawiązał w niej do poruszającej sceny spotkania Jezusa z Samarytanką przy studni. To biblijne wydarzenie stało się dla nas wzorem – przypomniało nam, że każdy animator jest jak ta kobieta: najpierw musi sam zaczerpnąć ze Źródła, by potem móc nieść 'wodę żywą’ do spragnionych serc młodych ludzi w naszych placówkach. Niedzielny posiłek był ostatnim przystankiem przed powrotem do domów – wyjechaliśmy umocnieni z nową siłą do działania w naszych oratoriach.

Marcowy SAS pokazał nam, że bycie animatorem to nieustanna droga, na której – mimo wielkopostnej pustyni, Ktoś nam zawsze towarzyszy. Wyjechaliśmy z krakowskiej Łosiówki z przekonaniem, że choć wyzwania współczesnego świata bywają trudne, to pieśń z Misterium, którą powtarzaliśmy w kaplicy, może być dla nas otuchą na całe życie. “… On jest mym Bogiem, nie jestem sam, w Nim moja siła, nie jestem sam…”. Z taką Mocą u boku, każdy z nas jest gotowy, by stawać się dla młodzieży żywym znakiem nadziei.

Tekst: Katarzyna Hałat
Zdjęcia: Daria Wołdzińska i Magda Baranowska