… Co będzie dalej?… Pośród tych wielu zmian, czasu rozstań i nowych początków, czy będziemy mogli poczuć Twoją obecność skrytą w charyzmacie salezjańskim?… Czy ta nieznana przyszłość może okazać się nowym, wspaniałym rozdziałem w historii naszej wspólnoty, który przygotował nam Bóg?…
W dniach 1.07-3.07.2026 miał miejsce wyjazd wspólnoty naszego Oratorium. Część naszej młodzieży mogła zostać na krakowskiej Łosiówce od razu po zakończeniu zjazdu SASu – reszta zaś dojechała nieco spóźnionym pociągiem. Ostatecznie jednak mogliśmy rozpocząć ten czas pełen podsumowań i planów na kolejny rok.
Pierwszego dnia po obiedzie i chwili odpoczynku zeszliśmy do kaplicy teologicznej na krótką Adorację Najświętszego Sakramentu. W milczeniu przerywanym cichymi pieśniami, klęczeliśmy przed samym Jezusem – mieliśmy okazję podziękować za miniony rok spędzony w Oratorium, za ludzi których spotkaliśmy i wszystko co nam się przydarzyło, przeprosić za wszelkie zło i zaniechanie z naszej strony, oraz poprosić o dalszą opiekę nad nami.

Oprócz tego, była też krótka chwila na szeptaną rozmowę między sobą nawzajem – szansę na naprawienie relacji lub docenienie drugiej osoby…
Już o 18:00 czekał nas grill. Oprócz jedzenia, graliśmy w siatkówkę i kilka gier integracyjnych. Złożyło się to idealnie, ponieważ od tego dnia, do naszej wspólnoty dołączył ks. Aleksander, który od połowy sierpnia przejmie funkcję dyrektora Oratorium i który był obecny przez cały nasz wyjazd.

Słówko na dobranoc tego dnia wygłosił kleryk Rafał – odniósł się od do Księgi Hioba, w której padają słynne słowa Vanitas vanitatum et omnia vanitas – czyli Marność nad marnościami, wszystko marność. Przypomniał nam tym samym o ulotności chwili, relacji, i korzystania z tego czasu, który mamy w jak najlepszy i odpowiedzialny sposób, bo nie wiadomo dokąd prowadzą nasze drogi…
Kolejny dzień rozpoczął od krótkiej modlitwy porannej oraz śniadania. Od rana zaczęliśmy debatować nad rzeczami, które można zmienić, aby usprawnić działanie naszego oratorium, zwłaszcza w kwestii organizacji, modlitwy, formacji i integracji. Mówiliśmy o wszystkim, co można poprawić, czego zaprzestać, a co zacząć. Planowaliśmy przyszły rok aż do przerwy na obiad, po której wyruszyliśmy na Stare Miasto…
Po kilkudziesięciu minutowym spacerze odwiedziliśmy również salon gier. Wyjście dostarczyło nam wiele radości, a do samego seminarium wróciliśmy z pewnym rudym, pluszowym przyjacielem, dalekim kuzynem pandy Benia który mieszka sobie w biurze naszego oratorium.

Wreszcie nastał centralny i najważniejszy dla nas punkt dnia – Msza Święta. Podczas czwartkowej Eucharystii kazanie wygłosił ksiądz Olek, który odniósł się do Ewangelii o uzdrowieniu paralityka. Powołując się na doświadczenia swoje oraz wielu innych ludzi zwrócił on uwagę ogromne znaczenie wspólnoty — to dzięki ludziom, którzy przynieśli paralityka i trwali przy nim, mógł on spotkać się z uzdrawiającą mocą Chrystusa. Podobnie i my czasem znajdujemy się w „paralitycznych” momentach życia, w których potrzebujemy innych, ich wsparcia i modlitwy.

Podczas integracji zagraliśmy w chowanego na terenie zewnętrznej części seminarium – pierwsza runda salezjanie kontra młodzież była obiecująca, ale najlepsze kryjówki zostawiliśmy już na kolejne. Po paru innych grach i rozmowach przyszedł czas na modlitwy wieczorne, podczas których każdy z nas podziękował za to, co w tym roku dało mu oratorium. Zwieńczeniem dnia było słówko ks. Pawła, dla którego są to jedne z ostatnich wieczorów spędzonych wspólnie z młodzieżą jako dyrektor naszej placówki.
Piątek rozpoczęliśmy Eucharystią, a z racji święta św. Tomasza Apostoła, kazanie o tym jednym z Dwunastu wygłosił ksiądz Paweł. Salezjanin zaakcentował, że podczas gdy Zmartwychwstały Jezus ukazał się apostołom, Tomasza z nimi nie było – z jego późniejszego zwątpienia wynika jak ważna jest wspólnota, która wspiera nas w wierze i pomaga przechodzić przez momenty zachwiania wiary.
Gdy tylko zjedliśmy szybkie śniadanie i spakowaliśmy się, mogliśmy udać się na dworzec…
Po tych kilku dniach spędzonych razem — na modlitwie, planowaniu, podsumowaniach i zwykłej integracji — łatwo było zauważyć, jak bardzo takie chwile są potrzebne każdej wspólnocie. Wyjazd wspólnoty pokazał, że bycie razem to zarówno działanie i obowiązki, jak i przestrzeń na budowanie relacji, wzajemne wsparcie i umacnianie więzi, które później przenoszą się na codzienne życie oratorium.
Tekst: Katarzyna Hałat
Zdjęcia: Grupa Medialna Oratorium