Pomimo największych upałów tego roku, czerwcowy zjazd SASu odbył się w niezapomnianej atmosferze. Młodzi chwalili Boga obecnego nie tylko w kaplicy – każdy powiew wiatru i każdy chłodniejszy wieczór zdawał się być pięknym darem od Niego. Okazało się, że tam, gdzie serca płoną żywą wiarą, nawet największy skwar przestaje mieć znaczenie.

Ostatni w tym roku formacyjnym zjazd Szkoły Animatora Salezjańskiego odbywał się prawdopodobnie w najcieplejszych dniach tego lata – od 28 czerwca do 1 lipca. Zmęczona młodzież mimo to zaangażowała się w (dla niektórych już ostatnie) warsztaty i wykłady, resztę czasu przeznaczając na modlitwę i odpoczynek.

Pierwszy dzień był dość luźny i spokojny – po zakwaterowaniu, kolacji i krótkim spotkaniu organizacyjnym, w kaplicy miało miejsce Nabożeństwo Słowa, na którym czytana była niedzielna Liturgia Słowa. Przeszliśmy wspólnie przez historię kobiety przyjmującej w gościnę proroka, przez fragment Listu św. Pawła do Rzymian oraz przez dość trudny fragment Ewangelii św. Mateusza o miłości do Boga i do innych ludzi. Ostatnim sobotnim punktem programu była dyskoteka, na której przenieśliśmy się na Hawaje – pogoda oddawała ten klimat idealnie, lecz to kolorowe koszule, kwiaty, pyszna lemoniada i radosna zabawa pozwoliły nam poczuć się jak na tamtejszych wyspach.

Niedziela zaczęła się od jutrzni oraz szybkiego śniadania, po którym wyszliśmy na Stare Miasto Krakowa. Braliśmy udział w konferencji i warsztatach u Sióstr Prezentek – temat dotyczył wolności – tego czym jest i jak możemy pogodzić ją z zasadami moralnymi oraz służbą. Ustaliliśmy, że wolność to tak naprawdę nie jest samowola, a możliwość wybierania dobra – to wtedy, gdy nie jesteś skrępowany grzechem ani żadnym złym przyzwyczajeniem. Na niedzielną mszę zawitaliśmy zaś do Bazyliki Mariackiej – co ciekawe, przed ołtarzem mogliśmy zobaczyć z dość bliska rzeźbę Chrystusa Salwatora z kruchty Kościoła Mariackiego, którą niedawno odnowiono przywracając jej dawny złoty kolor. Dostaliśmy także trochę czasu wolnego, jednak musieliśmy wrócić na Łosiówkę tak, by zdążyć na Nabożeństwo Eucharystyczne, które według planu miało odbyć się o 19:30, już po kolacji. Zwieńczeniem dnia był wieczór, podczas którego można było wybrać mecz piłki nożnej lub kino plenerowe przy Wioskach Świata, które sprawdziło się całkiem dobrze po zmroku.

Trzeci dzień zaczęliśmy od Mszy Świętej – poniedziałek był Uroczystością Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Później dopiero nastąpiły długie bloki zajęć zakończone warsztatami. Po nieszporach odbył się pogodny wieczór, na którym… mogliśmy się ochłodzić… lub też całkowicie przemoknąć. Cała frajda polegała na wykonywaniu różnych zadań w grupach, z których część była związana z wodą. Słówko na dobranoc tego dnia nawiązywało w piękny sposób do Ewangelii – momentu w którym Jezus nazywa Piotra Opoką i obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła. Znaczy to, że mimo ludzkich błędów i trudu walki ze złem jesteśmy bezpieczni, bo Kościoła od jego samych początków strzeże Bóg.

Wtorek, pomimo tego jak bardzo był podobny do poprzedzającego go poniedziałku, dla młodych z drugiego roku był dużo bardziej stresujący – był to dzień ich egzaminów. Zaczynając jednak od początku, poranek wystartował od Mszy Świętej. Choć późniejsze zajęcia i rekreacja przebiegły w nieco chaotycznej atmosferze, wszystko udało się sprawnie zrealizować. Podczas egzaminów, młodzież z pierwszego roku miała warsztaty o grach i zabawach przy wykorzystaniu kolorowej chusty animacyjnej, oraz warsztaty z modelowania balonów. Po nieszporach, gdy emocje już opadły, a wyniki egzaminów zostały podane, zebraliśmy się wszyscy na wspólnym grillu przy Wioskach Świata, by wspólnie uczcić nowe sukcesy i wszystkie minione chwile.

Ostatni dzień zaczęliśmy od Mszy Świętej na której swoje śluby czasowe odnowił kleryk Krystian. Przewodniczył jej ksiądz Inspektor Dariusz Bartocha SDB, który wygłosił także homilię. Od razu po Eucharystii na auli odbyło się wręczenie bluz animatorskich oraz świadectw ukończenia kursu lektorskiego i ceremoniarza. Trzeba przyznać, że dzięki swojej pilnej nauce i zaangażowaniu, wszyscy którzy pomyślnie zdali swój egzamin zasługują w pełni na tytuł animatora – przyjmijcie najserdeczniejsze gratulacje! Po śniadaniu i porządkach, mogliśmy się rozjechać do swoich placówek… My jednak postanowiliśmy zostać jeszcze na kilka dni – ale o tym już w innym artykule… (link)

Pomimo mnóstwa stresu i nie zawsze korzystnej pogody ten SAS przeminął nam bardzo szybko. Oświęcimskie oratorium zyskało aż 11 nowych animatorów oraz jednego lektora. Podczas, gdy dla jednych otwiera się nowy rozdział, a wraz z nim dochodzą nowe możliwości i obowiązki, drudzy będą kontynuować tą piękną ścieżkę poznawania charyzmatu salezjańskiego i pracy animatora. Ciekawe, ilu na nią wejdzie na najbliższym zjeździe…

Tekst: Katarzyna Hałat
Zdjęcia: Grupa Medialna Oratorium