W niedzielne południe spod Zakładu Salezjańskiego w Oświęcimiu wyruszyła kolonia wakacyjna do Hiszpanii. Jedenaście dni, które na długo pozostaną w pamięci 48 uczestników, ich rodzin i całej parafialnej wspólnoty. Podróż przez pół Europy, kąpiele w Morzu Śródziemnym, pielgrzymka do sanktuarium Montserrat, muzeum Camp Nou i ślady ks. Jana Bosko w Turynie — to wszystko złożyło się na wyjazd wyjątkowy pod każdym względem.
Autokar wypełniony śpiewem i radością ruszył w kierunku Włoch. Nocna trasa przez Czechy, Austrię i Alpy okazała się pierwszą przygodą — widok ośnieżonych szczytów o świcie zapierał dech w piersiach. Przed południem następnego dnia dotarliśmy do Turynu, do miejsca szczególnie bliskiego każdemu salezjaninowi. W Bazylice Matki Bożej Wspomożycielki w Valdocco — tam, gdzie ks. Jan Bosko założył swoje pierwsze oratorium i całe życie poświęcił ubogiej młodzieży — uczestnicy mogli modlić się przy jego relikwiach. Cisza kaplicy, poczucie historii tego miejsca, bliskość świętego — to przeżycia trudne do opisania słowami. Wizyta w Katedrze Turyńskiej z Całunem dopełniła ten wyjątkowy postój. Nocleg w Valdocco pozwolił nieco odetchnąć po długiej podróży, a następnego ranka autokar ruszył bezpośrednio ku Morzu Śródziemnemu, by wieczorem dotrzeć do Lloret de Mar.
Hotel Don Juan Resort na Costa Brava stał się domem uczestników na osiem nocy. Pełne wyżywienie, baseny, klimatyzacja i bezpośrednie sąsiedztwo plaży — warunki idealne dla aktywnej grupy. Pierwsze dni przyniosły zasłużony odpoczynek. Kąpiele, piłka plażowa, animacje i zabawy integracyjne — wspólny czas przy morzu szybko budował przyjaźnie, które przetrwają długo po zakończeniu wyjazdu. To właśnie te chwile — zwykłe, codzienne, pełne śmiechu — uczestnicy wspominają równie ciepło jak wielkie atrakcje.
Kilka dni po przyjeździe wyruszyliśmy do Barcelony. Zwiedzanie rozpoczęło się od muzeum Camp Nou — Barça Immersive Tour zabrała grupę przez historię legendarnego klubu, jego trofea i wielkich zawodników. Nawet ci, którzy na co dzień nie śledzą futbolu, wyszli pod wrażeniem. Stamtąd licencjonowany przewodnik poprowadził uczestników przez serce miasta — tętniące życiem Las Ramblas, pomnik Krzysztofa Kolumba wskazujący w stronę Nowego Świata oraz wzgórze Montjuïc z panoramą całego miasta i portu. Dzień zwieńczyła Fontanna Magiczna na Placu Espanya — wieczorny spektakl świateł i muzyki, który zachwycił wszystkich bez wyjątku. Do hotelu wróciliśmy późnym wieczorem, pełni wrażeń i z bolącymi nogami.
Następnego dnia rano wyruszyliśmy do średniowiecznej Girony, która okazała się prawdziwą niespodzianką. Potężne mury obronne, wąskie uliczki Dzielnicy Żydowskiej, imponująca katedra — miasto jak wyjęte ze stron powieści historycznej. Lokalny przewodnik wprowadził uczestników w burzliwą historię miejsca, gdzie przez wieki współistniały różne kultury i religie. Wróciwszy do Lloret, popołudnie spędziliśmy jak zwykle — na plaży i w morzu.
Niedzielna Msza Święta sprawowana w miejscowym kościele w Lloret była piękną chwilą modlitwy z dala od domu — przypomnieniem korzeni i wiary pośród wakacyjnego zgiełku. Wieczorem grupę pochłonął mecz finałowy Mistrzostw Świata, co dostarczyło emocji sportowych godnych całego wyjazdu.
W poniedziałek wyruszyliśmy na Montserrat — kulminacyjny punkt duchowy kolonii. Klasztor benedyktyński wtopiony w skaliste góry Katalonii przyciąga pielgrzymów z całego świata. Msza Święta sprawowana w Bazylice przy cudownym obrazie Czarnej Madonny, Patronki Katalonii, była chwilą głębokiego skupienia i wspólnej modlitwy. Po liturgii część grupy wsiadła do kolejki górskiej, która zawiozła uczestników jeszcze wyżej w skały — panoramy Katalonii rozciągające się po horyzont zapierały dech w piersiach. Wracając do autokaru, każdy niósł w sobie coś, czego nie da się kupić ani zaplanować.
Kilka dni później wyruszyliśmy statkiem wzdłuż wybrzeża Costa Brava do uroczego Tossa de Mar z zachowaną średniowieczną warownią Vila Vella. Wspinaczka na mury obronne, widok na zatokę i błękitne morze — obrazy, które zostają w pamięci. Jedną z najbardziej rozrywkowych atrakcji całego pobytu okazał się rejs katamaranem — trzy godziny na morzu z animacjami, muzyką i szwedzkim stołem. Śmiech i taniec na pokładzie zjednoczyły grupę jak nic innego.
Po ośmiu dniach nad morzem nastał czas pożegnania z Lloret de Mar. Długa droga powrotna przez Francję i Alpy zawiodła grupę z powrotem do Turynu — po drodze zatrzymaliśmy się na punkcie widokowym z zapierającą dech panoramą Monako, malowniczego księstwa wciśniętego między góry a błękitną wodę Riwiery Francuskiej. Po nocnym odpoczynku w Valdocco ostatni pełny dzień wyjazdu upłynął na Colle Don Bosco — wzgórzu w Piemoncie, gdzie w 1815 roku urodził się przyszły święty i patron młodzieży całego świata. Bazylika wzniesiona w miejscu rodzinnego domu ks. Bosko, kaplica, w której modlił się jako chłopiec, spokojne piemonckie wzgórza rozciągające się wokół — to wszystko tworzy miejsce o wyjątkowej, trudno uchwytnej atmosferze. Tak jak kolonia zaczęła się przy relikwiach ks. Bosko w Valdocco, tak zakończyła się przy jego kołysce na Colle — trudno wyobrazić sobie piękniejszą klamrę dla tego wyjazdu.
W południe autokar ruszył w długą nocną trasę powrotną i 23 lipca, przed południem, uczestnicy wrócili do Oświęcimia.
Jedenastodniowa kolonia była możliwa dzięki zaangażowaniu wielu osób. Kierownik ks. Krzysztof Papierz SDB wraz z wychowawcami — Maciejem Ochryniukiem, Wojciechem Kubiesą i ks. Mirosławem Kośccem — czuwali nad bezpieczeństwem i atmosferą grupy przez całą dobę. Szczególne podziękowania należą się Danielowi Antolakowi za nieocenioną pomoc organizacyjną oraz kierowcom — Adrianowi Gębale i Andrzejowi Katarzyńskiemu — za bezpieczne przeprowadzenie autokaru przez kilka tysięcy kilometrów europejskich dróg. Dziękujemy rodzicom za zaufanie, uczestnikom za otwartość i zaangażowanie, a wszystkim wspierającym — za modlitwę.
Do zobaczenia na kolejnym wyjeździe!