,,Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich…”. Na tym właśnie polega prawdziwa wspólnota. A poprzez kolejne DNO pokazaliśmy, że Bóg jest obecny także wśród młodzieży.
Długo zapowiadana noc z 18 na 19 września, po wielu przygotowaniach i licznych próbach, stała się dla wszystkich uczestników czasem wspólnej radości i modlitwy. Pomimo lekkiego opóźnienia, rozpoczęła się z przytupem – od żwawych tańców na pomarańczowym boisku. Choć ostatnie wieczory potrafią już zmusić do regularnego noszenia kurtki i szalika, atmosfera była zbyt gorąca, a tańce zbyt skoczne, by się tym martwić.

Po krótkiej modlitwie o dobrze i bezpiecznie spędzoną Dobrą Noc Oratoryjną oraz kilku ogłoszeniach, mogliśmy oficjalnie wystartować z eventem, skierowanym jak co roku szczególnie (choć nie tylko) do pierwszoklasistów naszej szkoły.
Już o 21:00 na sali teatralnej rozpoczęło się przedstawienie oratorium, w ramach którego odbyła się seria przesłuchań osób regularnie zjawiających się oratorium, a w jakiś sposób uwikłanych w sprawę (oczywiście udawanego na potrzeby prezentacji) zabójstwa jednego z członków wspólnoty. Po czterech świadectwach dotyczących codziennych relacji w naszej grupie oraz sezonowych wydarzeń z życia oratorium, doszło do niemałego zwrotu akcji – a sprawa ostatecznie została zakończona pomyślnie.

Godzinę później nadszedł czas na spotkania w grupach z animatorami i wolontariuszami, na których dyskutowaliśmy o wspólnocie – o tym czym jest, czym powinna dla nas być – i przede wszystkim, jak odnaleźć w niej swoje miejsce. Podczas tych rozmów okazało się bowiem, że różne talenty, charaktery i zainteresowania nie niszczą, a urozmaicają każdą społeczność, dzięki czemu potrzebujemy siebie nawzajem – i dzięki temu w dobrej wspólnocie powinno się znaleźć miejsce dla każdego.

Kolejnym punktem programu była jedna z naszych nowszych pantomim, która została pokazana także na tegorocznych Savionaliach, nawiązująca do majowej beatyfikacji dziewięciu salezjańskich męczenników. Przypominała nam jednak mocno nie tylko o ich męczeństwie, ale i aspekcie codziennej wiary oraz pozornie niewielkich czynów, pomimo prześladowań czy trudnych momentów.

Centralnym punktem Dobrej Nocy Oratoryjnej była Adoracja Najświętszego Sakramentu w Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Czas, gdy w ciszy i przy dźwiękach pieśni mogliśmy pobyć z Jezusem niemal sam na sam, bez zerkania w ekran telefonu czy szeptów z kolegami. Czas, podczas którego mogliśmy oddać Mu największe zmartwienia, lęki i troski. Czas, kiedy mogliśmy dać Mu się napoić choć zadatkiem wody żywej…

Z kolei po smacznym posiłku, który stanowił tradycyjnie salezjański bigos, uczestnicy Dobrej Nocy Oratoryjnej zgromadzeni ponownie w sali teatralnej przenieśli się do małego, lecz bardzo żywego miasteczka Bosko’Town, leżącego gdzieś daleko na Dzikim Zachodzie. Krążyły bowiem plotki, że w jego okolicy krążyła dość podejrzana szajka bandytów, mających zamiar obrabować bank miasteczka… I choć na czele Bosko’Town stał oczywiście szeryf wraz z burmistrzem, wciąż potrzebowało ono pomocy do obrony. Każda z grup musiała stanąć po stronie dobra lub zła – przygotowując się na napad lub obronę banku. A przy tym mijali przeróżne postacie, z których każda miała własną historię i nie zawsze dobre zamiary… Ostatecznie do napadu na bank doszło – choć z małym zwrotem akcji – a grę terenową wygrała grupa 14. Gratulacje!

Tegoroczne DNO minęło bardzo szybko, ale i w bardzo pozytywnej atmosferze. Choć czekało nas kilka wyzwań ze strony organizacyjnej, oraz momentami zmęczenie dawało się nam we znaki, warto było czekać na nie cały rok. I choć w uszach wciąż szumi nam wiatr z dalekich prerii Dzikiego Zachodu, a w pamięci wciąż jeszcze krążą pełne napięcia polemiki detektywów z prezentacji oratorium, możemy już odliczać kartki kalendarza do następnej Dobrej Nocy Oratoryjnej…
Tekst: Katarzyna Hałat
Zdjęcia: Miron Lisak